3 Minuty
Czasami przemysł motoryzacyjny rozwiązuje problem w najbardziej praktyczny sposób. Jeśli popyt jest wysoki na jednym rynku, a podaż utknęła na innym, znaczek po prostu się zmienia i przesyłka płynie dalej.
Wygląda na to, że Nissan postępuje dokładnie w ten sposób. Według doniesień z Japonii firma może skierować około 1 400 SUV-ów pierwotnie zbudowanych dla Bliskiego Wschodu do Stanów Zjednoczonych, gdzie byłyby sprzedawane jako Armady zamiast Patroli.
Ten ruch ma więcej sensu, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Patrol i Armada są ze sobą blisko spokrewnione, a Armada cieszy się dobrą passą na rynku w Stanach Zjednoczonych, z sprzedażą rosnącą o 17,5 procent w pierwszym kwartale. Dla Nissana to wygodny sposób na utrzymanie rotacji zapasów, a jednocześnie na zaoferowanie amerykańskim klientom większego wyboru dużych SUV-ów.
Zmiana oznaczenia z praktycznym akcentem
Zgłaszana zmiana następuje, ponieważ eksport Patroli na Bliski Wschód został zakłócony przez konflikt w Iranie, co pozostawiło Nissana z samochodami i niewystarczającą ilością miejsca do ich przechowywania. Zamiast pozwolić tym SUV-om stać bezczynnie, firma wydaje się gotowa przekierować je do Ameryki Północnej.
Wciąż istnieje pewna niepewność co do tego, jak to będzie wyglądać w praktyce. Jeśli pojazdy zostały już wykończone jako Patrole, prawdopodobnie będą wymagać nowych oznaczeń i ewentualnie innych zmian specyficznych dla rynku, zanim trafią do salonów w Stanach Zjednoczonych. Bardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że Nissan po prostu dostosowuje plany produkcyjne i będzie budować przyszłe egzemplarze przeznaczone na Amerykę jako Armady zamiast Patroli.
Tak czy inaczej, termin jest istotny. 1 400 SUV-ów ma rzekomo dotrzeć w kwietniu i maju, a jeśli warunki na Bliskim Wschodzie pozostaną niestabilne, jeszcze więcej egzemplarzy może zostać przesuniętych z tego regionu na rynek amerykański.
Nissan nie jest jedyny, który odczuwa presję. Kilku producentów samochodów musiało spowolnić lub zawiesić dostawy na Bliski Wschód z powodu konfliktu. Bentley, Maserati i Ferrari zostały dotknięte, podczas gdy Subaru rzekomo wstrzymało eksport, a Mazda zawiesiła produkcję modeli przeznaczonych na ten rynek. Podobno Toyota także ogranicza produkcję Land Cruiserów przeznaczonych dla tego regionu.
Na razie ruch Nissana wygląda na skuteczne działanie ograniczające straty. Dla amerykańskich kupujących szukających pełnowymiarowego SUV-a może to oznaczać kilka dodatkowych Armad na placu w idealnym momencie.
Zostaw komentarz