3 Minuty
Volkswagen mógł po cichu otworzyć drzwi dla najbardziej oczywistego pomysłu, którym igrał od lat: pickupa stworzonego z myślą o Ameryce. I trudno zignorować ten moment.
Po potwierdzeniu, że produkcja ID.4 w zakładzie w Chattanooga w Tennessee dobiegnie końca, Volkswagen poinformował, że fabryka zostanie przystosowana do modeli o wyższej skali produkcji, które lepiej wspierają długoterminowy wzrost w Ameryce Północnej. Firma konkretnie wskazała na przeprojektowany model Atlas, ale zasugerowała także kolejny produkt skierowany wprost do amerykańskich klientów.
To drobny szczegół, który rozpoczyna spekulacje. Volkswagen oficjalnie nie nazwał jeszcze pojazdu, a jednak układ wygląda podejrzanie znajomo. Chattanooga ma teraz wolne moce produkcyjne, marka chce wzmocnić lokalną ofertę, a amerykański rynek nadal uwielbia samochody typu pickup. Połącz te elementy i średniej wielkości pickup nagle wydaje się mniej marzeniem, a bardziej realną możliwością.

Znamy pomysł Volkswagena, który nigdy do końca nie zniknął
To nie jest zupełnie nowa rozmowa dla Volkswagena. Już w 2018 roku firma zaprezentowała koncepcyjny model Atlas Tanoak i badała reakcję nabywców oraz mediów. Odbiór był entuzjastyczny, co właśnie dlatego projekt od tamtej pory pozostawał w tle. Volkswagen wyraźnie dostrzegał jego potencjał. Po prostu nigdy nie przystąpił do realizacji.
Teraz, gdy plany związane z pojazdami elektrycznymi w USA wyglądają mniej stabilnie niż oczekiwano, argument za tradycyjnym pickupem staje się jeszcze silniejszy. ID.7 został już wycofany z rynku amerykańskiego, drogi ID. Buzz ma przed sobą przerwę, a produkcja ID.4 w Chattanooga zbliża się do końca, zanim pojazd powróci w formie importowanej wersji ID. Tiguan, odświeżonej wersji tej samej podstawowej formuły.
Dla firmy próbującej odbudować impet w Ameryce Północnej pickup ma sens. Pasowałby do nowego nacisku Volkswagena na pojazdy o wysokich wolumenach i mógłby dać marce coś naprawdę konkurencyjnego w jednym z najbardziej dochodowych segmentów w kraju. Czasami rynek podaje odpowiedź na tacy. Trzeba jej tylko posłuchać.
Jeśli Volkswagen zdecyduje się iść naprzód, Atlas byłby naturalnym punktem wyjścia. To prawdopodobnie oznaczałoby turbodoładowany, czterocylindrowy silnik 2.0 o mocy około 282 KM, moment obrotowy około 350 Nm, ośmiobiegową automatyczną skrzynię biegów i dostępny napęd na wszystkie koła. Dopuszczalna masa holowania około 2 268 kg również postawiłaby go w dobrze znanym obszarze, dorównując Hondzie Ridgeline i zapewniając codzienną praktyczność, jakiej oczekują amerykańscy nabywcy pickupów.
Nic nie jest jeszcze oficjalne. Ale Volkswagen już wykonał ciężką część zadania: stworzył przestrzeń, zostawił wskazówkę i przygotował biznesowy argument. Pozostaje tylko decyzja. A jeśli marka poważnie myśli o odzyskaniu uwagi w USA, pickup może być ruchem, który w końcu się utrzyma.
Zostaw komentarz