8 Minuty
UE planuje znaczącą zmianę polityki wobec chińskich samochodów elektrycznych
Po półtora roku obowiązywania wysokich ceł i narastających napięć handlowych Unia Europejska rozważa nową strategię ograniczającą zakłócający wpływ tanich, importowanych z Chin samochodów elektrycznych (samochody elektryczne, EV). Zamiast dotychczasowych represyjnych stawek celnych — niektóre z nich szacowano na około 45% zależnie od oceny wsparcia państwowego — Bruksela proponuje mechanizm ustanawiający minimalną cenę importową dla samochodów wwożonych z Azji.
Jak miałaby działać minimalna cena importowa
Wstępny projekt ramowy przygotowany przez Komisję Europejską przewiduje, że chińscy producenci samochodów będą składali propozycje cenowe pokazujące, iż ich oferty niwelują rynkowe zniekształcenia wynikające ze subsydiów państwowych. Celem jest osiągnięcie w praktyce tego samego efektu cenowego, do którego dążyły cła, ale bez bezpośredniego nakładania ceł na granicy. Przy ocenie propozycji regulatorzy wezmą również pod uwagę czynniki nienakierowane wyłącznie na cenę, takie jak planowane inwestycje, deklaracje dotyczące przyszłej produkcji oraz zobowiązania dotyczące tworzenia miejsc pracy i łańcuchów dostaw w UE.
Mechanizm oparty na minimalnej cenie importowej miałby działać jako forma warunkowego dopuszczenia do rynku: importer lub producent zgłaszałby model i konfiguracje, a organ odpowiedzialny w państwie członkowskim lub na poziomie unijnym weryfikowałby, czy proponowana cena rekompensuje przewagę kosztową uzyskaną dzięki subsydiom. Weryfikacja mogłaby obejmować analizę struktury kosztów, porównania z benchmarkami rynkowymi, kontrolę dokumentacji finansowej oraz audyty łańcucha dostaw.
W praktyce proces ten wymagałby szczegółowych kryteriów — np. określenia metody obliczania minimalnej ceny, katalogu dowodów, które producenci mają przedstawić, oraz jasnych ram czasowych dla zatwierdzeń i odwołań. Aby zapewnić przejrzystość i przewidywalność, Komisja może również ustalić standardowe formularze, wymogi dotyczące sprawozdawczości i harmonogram przeglądów cen w zależności od zmian kosztowych (np. w cenach surowców czy logistyce).
Ważnym elementem takiego systemu będzie także egzekwowanie — organ kontrolny musiałby monitorować zgodność deklarowanych cen z rzeczywistymi transakcjami i w razie potrzeby nakładać sankcje lub korygować minimalne progi. Takie monitorowanie może obejmować kontrole celno-skarbowe, analizę faktur, dane dotyczące marż dealerów i informacje pochodzące od organizacji branżowych.
Dlaczego Bruksela odchodzi od ceł
Cła miały chronić europejskie marki, czyniąc importowane EV mniej konkurencyjnymi cenowo. W praktyce jednak opłaty wywołały szybkie i silne reperkusje. Chiny odpowiedziały cłami na wybrane europejskie eksporty — w tym nabiał, mięso i napoje alkoholowe — co eskalowało spór handlowy i podnosiło koszty dla producentów rolno-spożywczych w Europie.
Uniwersalne podejście oparte na cłach przyniosło też niezamierzone skutki uboczne: modele europejskich marek produkowane w Chinach stały się obiektem opłat, mimo że część wartości dodanej była europejska lub część łańcucha produkcyjnego odbywała się wcześniej w UE. Przykładowo samochody europejskich marek montowane w Chinach i eksportowane z powrotem do Europy były objęte taryfami, co zaburzało intencję ochrony lokalnej produkcji. W odpowiedzi niektóre marki podjęły decyzje o przesunięciu produkcji — tak jak Volvo, które przeniosło montaż modelu EX30 z Chin do Belgii, by uniknąć kar celnych, a BMW dostosowało łańcuchy dostaw, aby zminimalizować skutki obciążeń.
Zmiana strategii wynika z kalkulacji politycznej i ekonomicznej: rezygnacja z formalnych ceł może obniżyć napięcia dyplomatyczne i handlowe z Chin, jednocześnie utrzymując mechanizmy korygujące nieuczciwe przewagi konkurencyjne. Minimalna cena importowa stanowi kompromis — zachowuje efekt wyrównujący konkurencję cenową, ale ogranicza bezpośrednie reperkusje dla sektorów eksportujących do Chin.
Dodatkowym powodem do zmiany jest złożoność stosowania ceł w kontekście globalnych łańcuchów dostaw. W miarę jak produkcja komponentów i podzespołów jest coraz bardziej rozproszona, arbitralne cła mogą karać podmioty, które nie korzystały z subsydiów, a jedynie operowały w ramach przekształconych łańcuchów wartości. Mechanizm oparty na cenie może być bardziej selektywny i lepiej ukierunkowany.

Pomysł minimalnej ceny ma ograniczyć dwustronne napięcia, jednocześnie zachowując równą konkurencję dla producentów wytwarzających w Europie. Usunięcie formalnych ceł mogłoby złagodzić presję polityczną i pozwolić na bardziej precyzyjne ustalanie poziomu korekty cenowej, która zrekompensuje subsydia i inne formy wsparcia państwowego.
Kontekst rynkowy: chińskie marki zdobywają rynek
Nawet przy obowiązujących cłach chińscy producenci stale zwiększali swoją obecność w Europie. Zarówno samochody w pełni elektryczne (BEV), jak i hybrydowe (PHEV, HEV) zyskały popularność — szczególnie te hybrydy, które początkowo nie były objęte restrykcjami celnymi. Według dostępnych danych udział chińskich marek w europejskiej sprzedaży wzrósł z około 2,5% wszystkich rejestracji w 2024 roku do blisko 7% pod koniec ubiegłego roku. W 2025 roku niemal co dziesiąty sprzedany samochód w Wielkiej Brytanii nosił chińską markę.
Marki takie jak BYD, Chery czy inne chińskie grupy konkurują ofertą skoncentrowaną na długim zasięgu na jednym ładowaniu, szybkim ładowaniu oraz rozbudowanych systemach infotainment i zaawansowanych funkcjach asystenckich. Agresywna polityka cenowa i atrakcyjne pakiety wyposażenia skłoniły producentów z długą historią do reakcji — zarówno na poziomie produktu (ulepszenia technologiczne, większe baterie, lepsze oprogramowanie), jak i kosztów (optymalizacja produkcji, redukcja marż, poszukiwanie tańszych dostawców).
Rosnąca konkurencja chińskich marek w Europie wpływa też na łańcuch dostaw: inwestycje w lokalne fabryki baterii, centra R&D i montaż mogą zmieniać geometrię kosztów i dostępności komponentów. Niektóre chińskie firmy ogłaszały już plany lub zobowiązania do lokalnych inwestycji, co może być traktowane przez Komisję jako czynnik łagodzący przy ocenie ofert cenowych.
Istotne jest także, że chińskie firmy coraz częściej współpracują z lokalnymi dealerami, inwestują w sieci serwisowe i oferują finansowanie oraz programy serwisowe skonstruowane tak, by zwiększać zaufanie klientów i obniżać koszty użytkowania pojazdów elektrycznych. To wszystko sprzyja penetracji rynku i zwiększa presję konkurencyjną na unijnych producentów.
Co to oznacza dla konsumentów i producentów
Korzyści:
- Zmniejsza ryzyko długotrwałej wojny celnej i odpłaty handlowej, które mogłyby dotkliwie uderzyć w europejski eksport rolno-spożywczy i inne sektory.
- Zapewnia producentom z UE jaśniejszą ochronę przed dumpingiem cenowym wynikającym z subsydiów państwowych, przy czym mechanizm cenowy może być bardziej ukierunkowany niż szerokie cła.
- Zachęca zagraniczne marki do zobowiązań inwestycyjnych i lokalnej produkcji (np. budowa fabryk, centra R&D), co może w dłuższej perspektywie tworzyć miejsca pracy i rozwijać łańcuchy wartości w Europie.
Wady:
- Konsumenci w Europie mogą stracić dostęp do skrajnie niskich cen EV, które chińskie marki wcześniej obiecywały lub oferowały na wybranych rynkach.
- Złożoność administracyjna: ustalanie i nadzór nad minimalnymi cenami dla dużej liczby modeli i konfiguracji będzie stanowić wyzwanie regulacyjne i wymagać znacznych zasobów.
Dla entuzjastów motoryzacji i obserwatorów branży propozycja ma wymiar zarówno geopolityczny, jak i produktowy. Chińskie EV-y wywierają presję na dotychczasowych graczy nie tylko ceną, lecz także funkcjonalnościami, na przykład zasięgiem, szybkim ładowaniem, zaawansowanym oprogramowaniem i integracją cyfrową — czyli w obszarach, na których zależy klientom. To sprawia, że konkurencja staje się bardziej złożona i wymusza inwestycje w innowacje oraz poprawę efektywności kosztowej.
Dla producentów europejskich oznacza to konieczność bardziej precyzyjnej strategii — połączenia inwestycji w technologię, lokalizację produkcji i negocjacje z dostawcami oraz regulatorami. Dla dealerów i sieci serwisowych zmianą może być przesunięcie struktury oferty, większy nacisk na usługi posprzedażowe i finansowanie oraz przetwarzanie danych o użyciu pojazdów w celu optymalizacji kosztów i ofert.
Na co zwrócić uwagę dalej
Komisja będzie prowadzić dalsze konsultacje przed podjęciem decyzji, czy zastąpić cła mechanizmem minimalnej ceny importowej. W dyskusje zaangażują się producenci samochodów, dealerzy, związki zawodowe, organizacje konsumenckie i przedstawiciele przemysłu. Lobbing ze strony wszystkich stron będzie intensywny: europejskie firmy będą domagać się silnej i skutecznej ochrony, natomiast producenci spoza UE będą starać się wykazać, że ich działania nie zaburzają konkurencji.
Jeśli mechanizm zostanie przyjęty, może on przekształcić dynamikę cenową na europejskim rynku EV, zmniejszając liczbę ekstremalnie tanich ofert importowych i zachęcając pewne chińskie firmy do zwiększenia lokalnych inwestycji w celu obniżenia deklarowanej „korekty cenowej”. W zależności od szczegółów wdrożenia istnieją różne scenariusze: od rygorystycznego monitorowania z regularnymi rewizjami cen, po bardziej elastyczne porozumienia ramowe z dobrowolnymi zobowiązaniami inwestycyjnymi.
W praktyce warto obserwować kilka elementów:
- Terminarz legislacyjny: kiedy Komisja opublikuje projekt aktu prawnego i jakie będą ramy czasowe implementacji.
- Kryteria oceny: jak dokładnie Komisja będzie liczyć minimalną cenę i jakie dowody będą wymagane od producentów.
- Mechanizmy egzekwowania: które organy będą odpowiedzialne za kontrolę zgodności i jakie sankcje przewidziano za obchodzenie przepisów.
- Reakcje rynkowe: czy producenci zdecydują się inwestować w fabryki i centra R&D w UE, czy też będą woleli absorbować koszty korekty cenowej.
Podsumowując: UE wydaje się dążyć do ochrony rodzimych łańcuchów produkcji bez całkowitego zamykania drzwi dla importu. Jeśli plan zostanie wdrożony, europejscy nabywcy powinni jednak spodziewać się mniej okazji cenowych na skraju rynku — przynajmniej w krótkiej i średniej perspektywie. W dłuższej perspektywie rynkowej istotniejszy będzie rozwój lokalnych inwestycji, innowacji technologicznych i konkurencji opierającej się na jakości oraz efektywności kosztowej, a nie tylko na najniższej cenie.
Źródło: smarti
Zostaw komentarz