5 Minuty
Wygląda tak, jakby pikap Land Rover Defender spotkał w warsztacie przednią część Toyoty FJ40, a w jakiś sposób efekt trafi teraz do Europy. Nowy pikap BAW 212, importowany przez niemiecką firmę Indimo Automotive, wchodzi w niszę, którą wielu miłośników offroadu uważało za zapomnianą, gdy Land Rover nie przywrócił starego formatu pickupów Defender.
I tak, odniesienia wizualne są nie do przeoczenia. Sylwetka boczna i kabina wyraźnie czerpią wzorce z poprzedniego pikapa Defender, podczas gdy przednia część nawiązuje do klasycznych Land Cruiserów. Dodaj upiększenia nadkoli w stylu Jeepa, a całość plasuje się gdzieś między hołdem dla legendy a surowym powrotem do przeszłości. Oryginalny? Nie bardzo. Przyciąga wzrok? Zdecydowanie tak.
Detale pomagają mu się wyróżnić. Ma okrągłe reflektory LED, wycieraczki reagujące na deszcz, stopnie boczne, 18-calowe felgi aluminiowe oraz okrągłe lampy tyłowe, które podkreślają staroszkolny charakter terenówki. Z tyłu skrzynia ładunkowa ma długość 1 555 mm, co daje praktyczną użyteczność dla kupujących, którzy oczekują czegoś więcej niż zabawki do pokazywania stylu.
Rozmiar ma tu znaczenie, bo to nie kompaktowy służbowy samochód udający twardziela. Pikap BAW 212 ma długość 5 469 mm, szerokość 1 950 mm i wysokość 1 970 mm, a rozstaw osi wynosi 3 488 mm. To sprawia, że jest wyraźnie większy od dawnych pikapów Defender 110 i 130 Double Cab, i tylko o 69 mm krótszy od Jeepa Gladiator. Innymi słowy, ma prawdziwą prezencję na drodze.

Bardziej poważny niż sugeruje retro stylistyka
W środku samochód podąża inną drogą. Zamiast kopiować zabytkowe terenówki, kabina jest nowoczesna. Kierowca otrzymuje 10,25-calowy cyfrowy wyświetlacz przyrządów oraz 12,3-calowy ekran multimedialny z Apple CarPlay i Android Auto. Fizyczne przyciski wciąż są integralną częścią układu, co ucieszy każdego, kto woli rzeczywiste sterowanie zamiast niekończących się menu dotykowych.
Wersja europejska ma też zaskakująco bogate wyposażenie. W standardzie są podgrzewane i wentylowane przednie fotele, z dziesięciostopniową regulacją elektryczną dla kierowcy. Fotele są obite skórą syntetyczną, natomiast kierownica ma obicie ze skóry naturalnej. Znajdziemy też bezprzewodową ładowarkę do telefonu, system audio z ośmioma głośnikami, automatyczną klimatyzację dwustrefową oraz metalizowane akcenty wnętrza, które podnoszą odbiór całości ponad surową funkcjonalność.

Pod maską pracuje 2,3-litrowy turbodiesel o mocy 188 KM i momencie obrotowym 500 Nm, współpracujący z ośmiobiegową automatyczną skrzynią i napędem na wszystkie koła. Osiągi nie są tu głównym atutem, a prędkość maksymalna 160 km/h jasno pokazuje priorytety tego pojazdu. Został zbudowany, by pełzać, wspinać się i zmagać z twardym terenem, a nie gonić hatchbacki na autostradzie.
Ten cel staje się jaśniejszy, gdy zajrzysz do podwozia. BAW 212 wykorzystuje ramę drabinową, sztywne osie oraz blokady przedniego, centralnego i tylnego mechanizmu różnicowego. Prześwit wynosi 250 mm, co stawia go przed niektórymi znanymi pick-upami z segmentu mainstream, w tym Fordem Rangerem Wildtrak. Dla nabywców, którzy rzeczywiście zjeżdżają z asfaltu, jest to ważniejsze niż efektowny wynik mocy.
Nie brakuje też ustawień terenowych. Kierowcy mogą wybierać tryby Standard, Eco, Sport, Snow, Sand, Rock, Mud, Wading, Mountain oraz Bumpy. Na pierwszy rzut oka brzmi to przesadnie, ale podkreśla, czym ten samochód chce być: prawdziwą terenówką z wystarczającą użytecznością na co dzień, by funkcjonować między weekendowymi wyprawami. System kamer 360 stopni, tempomat i czujniki parkowania łagodzą ostre krawędzie obsługi.

Pojawia się też element, który może zwrócić prawdziwą uwagę. W Niemczech cena zaczyna się od 41 995 € z wliczonym 19-procentowym VAT. To przecenia konkurentów takich jak Ford Ranger Double Cab i Toyota Hilux, które znajdują się wyżej na drabinie cenowej. Dla kupujących, którzy chcą czegoś nietypowego, zdolnego i znacznie tańszego od ugruntowanych marek, pikap BAW 212 może pojawić się dokładnie w odpowiednim momencie.
Może czerpać styl z kilku znanych legend, ale formuła jest przemyślana. Europa otrzymuje napędzany dieselkiem, nadwozie na ramie pikap z prawdziwymi terenowymi predyspozycjami, hojnym wyposażeniem i ceną, która nie wydaje się zawyżona przez prestiż emblematu. Na rynku, gdzie wiele samochodów staje się bardziej komfortowych, droższych lub nastawionych na wizerunek, ten model idzie w przeciwnym kierunku. To samo w sobie sprawia, że warto na niego zwrócić uwagę.
Zostaw komentarz