5 Minuty
Pierwsze poważne wejście Xiaomi na rynek elektrycznych sedanów nabiera dużego tempa. Zaledwie 48 dni po wprowadzeniu zaktualizowanego modelu Xiaomi SU7 20 marca firma informuje, że pozyskała już ponad 80 000 zamówień z zadatkami, co oznacza, że klienci wpłacili depozyty i zobowiązali się kupić samochód. Dla modelu wciąż wykuwającego swoją pozycję na brutalnie konkurencyjnym rynku samochodów elektrycznych to nie jest słaby sygnał. To wyraźna dynamika.
Timing sprawia, że historia staje się jeszcze ciekawsza. Xiaomi podało też, że dostawy SU7 przekroczyły 30 000 egzemplarzy w kwietniu 2026 roku, co podkreśla, jak szybko marka przechodzi od medialnego szumu po premierze do realnej liczby samochodów na drogach. W branży samochodów elektrycznych łatwo zrobić hałas, trudniej zrealizować dostawy. Xiaomi wydaje się teraz osiągać oba cele.
Gama SU7 obejmuje obecnie trzy wersje, a ceny wahają się od około 28 100 € do około 38 800 € według aktualnych kursów. To utrzymuje samochód znacząco powyżej segmentu najtańszych samochodów elektrycznych, dokładnie tam, gdzie chce być Xiaomi. Firma już jasno zakomunikowała, że nie ma zamiaru gonić za rynkiem najtańszych aut poniżej około 12 800 €, zamiast tego pozycjonując SU7 jako bardziej premiumowy, technologicznie zaawansowany sedan elektryczny.
Dla kupujących składających zamówienia między 6 maja a 31 maja Xiaomi przygotowało tymczasowe oferty zakupu i pakiety finansowania. Modele Standard i Pro otrzymują zachęty o wartości około 5 400 €, natomiast wersja Max z dodatkami wycenionymi na około 7 800 €. Oferty obejmują ulepszenia komfortu i technologii, takie jak fotele typu zero gravity z masażem, dodatkowe rozwiązania magazynowania oraz pakiet wspomagania jazdy Xiaomi HAD.
Na stole jest też pięcioletni plan finansowania o niskim oprocentowaniu. Minimalna wpłata początkowa to około 6 400 €, a miesięczne raty zaczynają się od około 400 €. Tego typu oferta finansowa ma znaczenie, bo obniża barierę psychologiczną dla kupujących, którym podoba się projekt SU7 i pełne gadżetów wnętrze, ale którzy nie chcą płacić dużej kwoty z góry.
Niewielkie zmiany, duże sygnały
Xiaomi cicho też zmodyfikowało gamę SU7. Od 6 maja kilka zmian konfiguracyjnych weszło w życie i ujawniają coś, czego producenci rzadko mówią wprost: gdy dane zamówień zaczynają przemawiać, katalog się zawęża.
Usunięto niektóre kolory nadwozia, w tym pewne odcienie magenty i czerni w niższych wersjach. Wersja Max straciła też swój pakiet stylizacyjny edycji specjalnej. Wybór felg został ograniczony, a konfiguracje z 20-calowymi kołami są teraz dostępne tylko w wybranych wersjach i kombinacjach lakieru. Kilka parowań wnętrza i nadwozia również zniknęło z listy zamówień.
Zwykle chodzi tu mniej o estetykę, a bardziej o dyscyplinę produkcyjną. Producenci samochodów upraszczają kombinacje, gdy wzorce popytu stają się jasne, szczególnie gdy chcą przyspieszyć produkcję, zmniejszyć złożoność i utrzymać kontrolę nad czasami dostaw.
Pod maską fundamenty pozostają niezmienne. Xiaomi nadal używa rodziny silników V6S Plus w całej gamie. Wersje Standard i Pro generują 235 kW, natomiast topowy Max korzysta z układu dwóch silników zwiększającego moc do 508 kW. To daje flagowcowi dynamikę oczekiwaną od elektrycznych sedanów nastawionych na osiągi, które starają się pogodzić codzienną użyteczność z widowiskowym przyspieszeniem.
Rozmiary baterii zależą od wersji. Model Standard korzysta z pakietu 73 kWh, Pro ma 96,3 kWh, a Max otrzymuje baterię 101,7 kWh. Oficjalne wartości zasięgu według CLTC to 720 km dla Standardu, 902 km dla Pro i 835 km dla Maxa. Jak zawsze, realne wyniki będą niższe, ale nawet z tym zastrzeżeniem Xiaomi wyraźnie stara się, aby argument dotyczący lęku przed zasięgiem był słabszy.
SU7 nie jest też małym sedanem. Ma długość 4 997 mm i rozstaw osi 3 000 mm, co daje mu prezencję na drodze i proporcje kabiny oczekiwane w wyższej klasie średniej samochodów elektrycznych. W środku Xiaomi mocno eksponuje swoje korzenie w elektronice konsumenckiej: 16,1-calowy centralny ekran dotykowy, 7,1-calowy obrotowy wyświetlacz przyrządów oraz wyświetlacz HUD. LiDAR i sprzęt wspomagania jazdy Xiaomi HAD są dostępne w całej gamie, podkreślając przekaz firmy, że zaawansowana technologia powinna być centralnym elementem produktu, a nie drogim dodatkiem.
Najnowsze dane sprzedażowe dodają trochę kontekstu. Według China EV DataTracker Xiaomi Auto odnotowało sprzedaż krajową na poziomie 21 440 sztuk w marcu 2026 roku, spadek o 26,7 procent rok do roku, po 39 002 sztuk w styczniu i 20 414 sztuk w lutym. Miesięczny szczyt firmy przypadł na grudzień 2025 z 50 212 jednostkami, podczas gdy udział w rynku w tym okresie wahał się między 1,3 procent a 2,5 procent. Te liczby sugerują markę wciąż szukającą rytmu, ale wynik dostaw w kwietniu powyżej 30 000 sztuk sugeruje odnowione przyspieszenie.
Istnieje jeszcze jeden powód, dla którego to ma znaczenie. Xiaomi nie zatrzymuje się na SU7. Xiaomi YU7 GT ma zostać oficjalnie zaprezentowany pod koniec maja 2026, co oznacza, że firma przechodzi od jednorazowego eksperymentu do czegoś, co coraz bardziej przypomina prawdziwe portfolio samochodów elektrycznych. Ta zmiana zmienia rozmowę. SU7 przestaje być tylko odważnym pierwszym podejściem giganta smartfonów i staje się fundamentem szerszego odważnego wejścia motoryzacyjnego.
I dlatego granica 80 000 zamówień ma znaczenie. Nie tylko dlatego, że liczba jest duża, ale dlatego, że pokazuje, iż Xiaomi potrafiło przekształcić ciekawość w zobowiązanie w tempie, którego wiele tradycyjnych marek mogłoby pozazdrościć.
Zostaw komentarz