3 Minuty
Kto kiedykolwiek wykrzyknął tę samą komendę do samochodu trzy razy, zna, jak złe bywająły asystenty głosowe w autach. Były wolne, sztywne i zaskakująco biegłe w błędnym rozumieniu najprostszych poleceń. Ta era zaczyna szybko przemijać.
Google Gemini trafia teraz do milionów pojazdów, dając kierowcom to, o co technologie samochodowe obiecywały od lat, ale rzadko dostarczały: asystenta głosowego, który bardziej przypomina rozmowę niż zepsuty system menu. General Motors informuje, że rozpocznie wdrażanie Gemini w około 4 milionach pojazdów w Stanach Zjednoczonych wyposażonych w Google built-in, platformę opartą na Android Automotive zintegrowaną bezpośrednio z samochodem.
Aktualizacja obejmuje modele z 2022 roku i nowsze marki Cadillac, Chevrolet, Buick i GMC. W praktyce oznacza to, że ogromna liczba kierowców wkrótce wymieni starszego Asystenta Google na coś znacznie bardziej zaawansowanego. To nie jest tylko drobna aktualizacja oprogramowania. Zmienia sposób, w jaki kierowcy mogą korzystać z nawigacji, mediów, wyszukiwania i codziennego planowania w trakcie jazdy.
Zamiast zapamiętywać sztywne, robotyczne polecenia, użytkownicy mogą mówić naturalnie. Poproś Gemini o skomponowanie playlisty na wycieczkę. Niech wyświetli recenzje restauracji na trasie. Wykorzystaj go do burzy mózgów przy planowaniu rodzinnych wakacji albo przećwicz trudną rozmowę przed ważnym spotkaniem. To prawdziwa zmiana: samochód przestaje być tylko oczekującym na komendy urządzeniem. Zaczyna rozumieć kontekst.

Nie tylko dla kierowców GM
GM nie jest jedynym producentem. Polestar również wprowadza Gemini we wszystkich swoich modelach sprzedawanych w USA, a Volvo już dodało nowego asystenta do długiej listy pojazdów. Należą do niej C40, EC40, EX40, XC40, S60, V60, XC60, V90, S90, XC90, EX90, ES90, EX30 i EX60. Razem stanowi to jedną z największych dotychczasowych aktualizacji dla samochodów z Google built-in.
Gemini pojawił się już w Android Auto w zeszłym roku poprzez mirrorowanie smartfona, więc niektórzy kierowcy mieli już wczesne przedsmak tego, co potrafi. Jednak jego bezpośrednia integracja z pojazdem ma większe znaczenie. Natywne rozwiązanie zwykle działa płynniej, szybciej i jest lepiej powiązane z systemami samochodu, a to właśnie tam technologia głosowa często zawodziła.
Ta różnica ma znaczenie, bo zły system sterowania głosem nigdy nie był jedynie irytujący. Był rozpraszający. Gdy system nie rozumie podstawowej prośby, kierowcy powtarzają polecenia, stukają w ekran albo rezygnują. Inteligentniejszy asystent może zmniejszyć te przeszkody. Paradoksalnie, wprowadza też nowe wyzwanie.
Gemini jest na tyle dobry, że zachęca do dłuższych, bardziej złożonych konwersacji. To może być przydatne. Może pomóc uczyć się języka podczas dojazdu albo uporządkować plany w długiej trasie. Jednak istnieje cienka granica między pomocnym a rozpraszającym. Głęboka rozmowa z asystentem SI może odciągnąć uwagę od drogi równie łatwo, jak rozmowa z pasażerem.
Tak, to duży krok naprzód dla połączonych samochodów i dla kierowców zmęczonych przestarzałymi systemami infotainment, które jakby utknęły w 2014 roku. Prawdziwym testem nie będzie jednak to, czy Gemini potrafi mówić bardziej naturalnie. Będzie nim to, czy ułatwia życie za kierownicą bez wymagania nadmiernej koncentracji kierowcy.
Na razie jednak jedno jest pewne. Era bolesnych, głupich asystentów głosowych w samochodach wreszcie dobiega końca, a dla właścicieli pojazdów GM, Polestar i Volvo ta przyszłość nadchodzi szybciej, niż się spodziewano.
Zostaw komentarz