8 Minuty
Ferrari przenosi się międzygwiezdnie — przynajmniej w pikselach
Ferrari rzadko pozostaje w miejscu. Podczas gdy marka z Maranello wciąż rozwija gamę obejmującą supercar’y, rodzinne grand tourery z silnikami V12, a nawet luksusowe SUV-y o wysokich osiągach, nowa cyfrowa koncepcja przedstawia bardziej odważny krok w stronę elektrycznej przyszłości hipersamochodów. Projektant motoryzacyjny Hannes John, znany w sieci jako hanjo.design, zaprojektował Ferrari Argento: w pełni elektryczny, komputerowo renderowany hipersamochód, który łączy ekstremalną aerodynamikę z wyraźnie science‑fictionową estetyką — wyobraź sobie kinowe motywy świateł tylnych i groźne, nastawione na osiągi przednie partie nadwozia.

Dlaczego Argento przyciąga uwagę
Argento nie jest oficjalnym projektem Ferrari, ale trafnie ilustruje kluczowe napięcie, przed którym stoi marka: jak zaprojektować w pełni elektryczne Ferrari, które zasługuje na herb Prancing Horse. Zamiast dopracowanego, pięciodrzwiowego hatchbacka Elettrica przeznaczonego na szerszy rynek, ten koncept wyobraża sobie EV‑owy hipersamochód oparty na surowej wydajności i radykalnej stylistyce.
W kontekście dyskusji o przyszłości motoryzacji elektrycznej i o tym, jak producenci samochodów premium łączą tradycję z nową technologią, Argento pełni rolę eksperymentu ideowego. Pokazuje, że „elektryczny” nie musi oznaczać kompromisu w kwestii emocji i dramatyzmu projektowego — może wręcz przeciwnie: przyjmując nieortodoksyjne rozwiązania aerodynamiczne i techniczne, projekt proponuje odważne reinterpretacje, które pobudzają wyobraźnię projektantów i entuzjastów.
Najważniejsze cechy projektu:
- Tylny układ świateł inspirowany estetyką filmową, który działa niczym podpis reżyserski — rozpoznawalny i teatralny.
- Aggresywny, aerodynamicznie zoptymalizowany przód, który stawia funkcję nad tradycyjną urodą, kładąc nacisk na chłodzenie, docisk i kierowalność przy dużych prędkościach.
- Ciekawy zwrot techniczny: koncept CGI korzysta z układu napędowego przypominającego układ Rimac, co sugeruje rzeczywiste osiągi na poziomie hipersamochodu.
Język projektowy: dekonstruowanie jako harmonia
"Poszukiwanie harmonii w dekonstruowaniu" — tak opisuje swoje podejście projektant, tłumacząc, że starał się powstrzymać instynkt wygładzania każdej powierzchni. Efektem jest rzeźba negatywnej przestrzeni i kanałów przepływu powietrza — estetyka ostra i surowa, która priorytetyzuje docisk, chłodzenie i efektywność aerodynamiczną ponad klasyczną krągłością Ferrari.
To podejście wpisuje się w szerszy trend w projektowaniu samochodów koncepcyjnych, gdzie funkcjonalność aero stanowi coraz ważniejszą część tożsamości stylistycznej. Zamiast maskować elementy techniczne, projektant eksponuje je jako część narracji wizualnej — kratery, wloty, elementy kierujące przepływem powietrza stają się integralnymi komponentami charakteru pojazdu. W praktyce oznacza to większą widoczność kanałów hamowania termicznego, wentylacji baterii i układów napędowych, które w samochodach elektrycznych są często ukryte pod elegancką karoserią.
Dla projektantów i inżynierów takie rozwiązania są kompromisem między efektywnością a akceptacją wizualną: publiczność premium oczekuje zarówno wyrafinowania, jak i brutalnej efektywności. Argento zdaje się proponować, że nowa definicja „piękna” Ferrari w erze EV może wynikać z czystej wydajności aerodynamicznej połączonej z kinową dramaturgią designu.

Spekulacje o układzie napędowym: DNA Rimac pod karoserią
Jednym z najbardziej dyskutowanych aspektów konceptu Argento jest wybór części napędowej. Zamiast bespoke’owych, pochodnych z F1 e‑osi, które Ferrari rozwija dla nadchodzącego modelu Elettrica, CGI‑owy hipersamochód wyobraża sobie konfigurację quad‑motor podobną do tej stosowanej w Rimac Nevera. Taki układ dawałby drogę na skróty do poziomów mocy i momentu obrotowego typowych dla hipersamochodów, zapewniając przy tym piorunujące przyspieszenie i zaawansowaną kontrolę trakcji dzięki wektorowaniu momentu.
Dlaczego to ma znaczenie:
- Hipersamochody elektryczne od Rimac już udowodniły, co potrafi architektura z wieloma silnikami w zakresie przyspieszenia i precyzji prowadzenia — przekraczają granice przyspieszenia w linii prostej i oferują wyjątkowe możliwości dynamiczne.
- Połączenie takiego rozwiązania z charakterystycznym dostrojeniem podwozia Ferrari mogłoby stworzyć naprawdę wyróżniający się samochód elektryczny o niezrównanej dynamice kierowania i zwinności.
Technicznie rzecz biorąc, układ quad‑motor daje znaczące korzyści: niezależna kontrola momentu na każdym kole umożliwia precyzyjne wektorowanie mocy, zwiększając stabilność w zakrętach i efektywność manewrów. Ponadto, rozłożenie masy i możliwość umieszczenia baterii centralnie sprzyjają obniżeniu środka ciężkości i poprawie prowadzenia. W praktyce implementacja takiego rozwiązania wymagałaby zaawansowanej integracji oprogramowania sterującego, systemów chłodzenia oraz adaptacyjnych trybów pracy, aby układ zachowywał się spójnie z oczekiwaniami marki Ferrari, która ma unikalne standardy w zakresie charakterystyki prowadzenia.
Warto też zauważyć ograniczenia: quad‑motorowy koncept może zwiększać masę i komplikować zarządzanie ciepłem, co przy samochodach o ekstremalnych osiągach stawia wysokie wymagania dla systemów termicznych oraz architektury baterii. Z tego powodu producenci często sięgają po zaawansowane rozwiązania chłodzenia ciekłokomorowego, układów odzysku energii i hybrydowych strategii zarządzania mocą, aby zrównoważyć osiągi z żywotnością i bezpieczeństwem baterii.
Kontekst w mapie drogowej Ferrari
Obecna oferta Ferrari obejmuje gamę od nowego modelu wejściowego Amalfi po grand tourery z silnikami V12 oraz hipersamochód F80. Doniesienia medialne wskazują, że włoska marka planuje około 20 nowych modeli w latach 2026–2030 — to mniej więcej cztery premiery rocznie — z elektryfikacją jako centralnym elementem tego planu. Oficjalne Ferrari Elettrica spodziewane jest z e‑osiami opartymi o technologię magnesów trwałych pochodzącą z doświadczeń F1 oraz z rotorem Halbacha, ale jego pięciodrzwiowy kształt wywołał już debatę wśród purystów marki.
Argento wpisuje się w tę debatę jako projekt myślowy: czy Ferrari powinno koncentrować się na stworzeniu elektrycznego modelu dostępnego i praktycznego, który przyciągnie nowych klientów, czy też na limitowanym hipersamochodzie‑znaku rozpoznawczym, który będzie katalogowym halo car, chroniącym mit i aspiracje marki? Z komercyjnego punktu widzenia oba podejścia mają sens. Masowy, praktyczny model Elettrica mógłby zwiększyć wolumen sprzedaży i wprowadzić nowych klientów do ekosystemu Ferrari, podczas gdy limitowany, elektryczny halo hypercar mógłby zachować aspiracyjną aurę marki i pełnić rolę laboratorium technologicznego.
W perspektywie technicznej przejście Ferrari na elektryfikację oznacza także wyzwania inżynieryjne: integracja systemów odzysku energii, rozwój wydajnych systemów chłodzenia baterii i silników, a także utrzymanie charakterystycznego „feelingu” marki — odpowiedzi na pedał, balans hamulca, charakterystyka skręcania. Ferrari ma doświadczenie w przekładaniu technologii wyścigowych na samochody drogowe, ale transformacja ta wymaga przedefiniowania wielu elementów, od projektu nadwozia po sposób, w jaki algorytmy sterujące wpływają na odczucia kierowcy.

Więc — za czy przeciw?
CGI‑owy Argento jest prowokacyjny z założenia: stawia pytanie, czy elektryczna przyszłość Ferrari powinna być dostępnym GT o wysokich osiągach, czy też limitowaną serią halo‑hipersamochodu. Z punktu widzenia rynku oba kierunki mają podstawy — praktyczna Elettrica może poszerzyć grupę klientów, natomiast butikowy elektryczny hipersamochód mógłby chronić mit marki i pełnić rolę technologicznej wizytówki.
Projektant stwierdza: "Zawsze jest pokusa, by wszystko wygładzić i nadać masie wizualnej solidności, ale dla dobra aerodynamiki poszedłem w przeciwną stronę" — i to dobrze oddaje istotę Argento: bardziej konceptualny sportowiec niż auto gotowe do salonów sprzedaży.
Czy kochasz tę estetykę, czy jej nie znosisz, projekt pełni funkcję pożytecznego eksperymentu myślowego o projektowaniu, aerodynamice i kierunku, w którym może podążyć elektryczne DNA Ferrari. Dla inżynierów i projektantów jest to sygnał, że przyszłość może łączyć skrajne technologie napędowe, odważne podejścia aerodynamiczne i nowe definicje luksusu oraz emocji. Dla rynku oznacza to natomiast kolejne pytania strategiczne: jak balansować między wolumenem a ekskluzywnością, między tradycją a innowacją.
W dłuższej perspektywie koncepty takie jak Argento są ważne, ponieważ upraszczają złożone decyzje branżowe do zrozumiałej formy: co jest istotą marki i jak można ją przetłumaczyć na nowe technologie. Ferrari stoi przed koniecznością zdefiniowania, które elementy jej DNA są nieprzenaszalne, a które można przekształcić. Jeśli Elettrica i inne elektryczne modele będą traktowane jako linie eksperymentalne — od masowego po ultra‑limitowany — marka może rozszerzyć swoje portfolio bez utraty tożsamości.
Wreszcie, Argento przypomina, że projekty cyfrowe i CGI odgrywają dziś kluczową rolę w badaniu możliwości — są tańszą, szybszą i bardziej elastyczną platformą do testowania pomysłów w porównaniu z budową prototypów fizycznych. To sprawia, że projektanci mogą przesuwać granice bez ryzyka finansowego, a jednocześnie zyskują materiał do dyskusji o tym, jak powinna wyglądać przyszłość prestiżowych marek motoryzacyjnych.
Źródło: autoevolution
Zostaw komentarz