100 tys. nowych aut u dilerów — problem polskiego rynku

Rekordowe rejestracje w Polsce maskują problem: co najmniej 100 tys. nowych aut stoi na placach dilerów, często już zarejestrowanych. Analiza przyczyn, wpływ na ceny i rady dla kupujących.

Komentarze
100 tys. nowych aut u dilerów — problem polskiego rynku

5 Minuty

Rok 2025 zapisał się w statystykach jako rekordowy: według IBRM Samar po raz pierwszy w ostatnich latach zarejestrowano w Polsce niemal 668 tys. nowych samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 tony. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak powrót do dobrej passy motoryzacyjnej. Jednak za imponującymi liczbami kryje się poważny problem branży: eksperci i analitycy, m.in. z portalu Superauto.pl, szacują, że co najmniej 100 tys. pojazdów znajduje się nadal na placach dilerów — często już zarejestrowanych, z rozpoczętą gwarancją, ale bez finalnego właściciela.

Skąd wziął się nadmiar nowych samochodów?

Przyczyn jest kilka. Producentom udało się w dużej części nadrobić zaległości produkcyjne i odpowiedzieć na wzrost popytu, ale nie wszystkie egzemplarze zostały fizycznie sprzedane klientom. Ważnym czynnikiem była też ekspansja marek chińskich: w 2025 roku do Polski trafiło blisko 49 161 aut z Państwa Środka, czyli o niemal 350% więcej niż w 2024 roku. Ten napływ tanich i dobrze wyposażonych modeli zmienił dynamikę rynku, zwiększając konkurencję na poziomie cen i oferty dla polskich kierowców.

Rejestracje „na siebie” i wyścig o bonusy

Drugim zjawiskiem, które przyczyniło się do zawyżenia statystyk rejestracji, były praktyki dilerów rejestrujących samochody na własne firmy. Dzieje się tak, gdy auto długo stoi na placu lub gdy salon chce poprawić wynik kwartalny i uzyskać większe premie od importera. Samochód po pierwszej rejestracji traci jednak status „fabrycznie nowego”, rozpoczyna się bieg gwarancji, a jego wartość rynkowa spada. Dilerzy często rekompensują to wyższymi rabatami, ale koszty i ryzyko pozostają po ich stronie.

Styczeń studzi optymizm: spadek miesiąc do miesiąca

Trend potwierdzają dane z początku roku: w styczniu zarejestrowano 40 284 auta osobowe, co oznacza spadek o prawie 9% rok do roku i aż 40,6% mniej niż w grudniu. W segmencie samochodów dostawczych do 3,5 tony odnotowano 5 407 rejestracji — wzrost rok do roku, lecz spadek względem grudnia. To sugeruje, że część statystycznego „wyniku” z końca roku była sztucznie poprawiona przez rejestracje wewnętrzne dilerów.

Jakie samochody najczęściej zalegają na placach? Specyfikacje i pozycjonowanie rynkowe

Na salony trafiają najczęściej modele popularnych segmentów: małe miejskie hatchbacki, kompakty, SUV-y miejskie oraz podstawowe wersje hybrydowe i elektryczne. Te samochody zazwyczaj mają standardowe silniki 1.0–1.5, napędy FWD, proste wyposażenie (pakiety Comfort lub Comfort Plus) i podstawowe systemy bezpieczeństwa. W przypadku chińskich marek często oferowane są lepiej wyposażone konfiguracje w podobnej cenie, co zwiększa presję konkurencyjną.

Design i wykonanie

Wiele aut z nadwyżek to modele o stonowanym, uniwersalnym designie — mają pasować do szerokiej grupy nabywców. Wyższe wersje wyposażeniowe mogą oferować duże ekrany multimedialne, asystenty jazdy i systemy łączności, jednak dilerzy częściej mają na stanie egzemplarze bazowe, które trudniej jest sprzedać po cenie katalogowej.

Osiągi i ekonomia użytkowania

W Polsce klienci przywiązują dużą wagę do kosztów eksploatacji. Stąd popyt na oszczędne silniki benzynowe, jednostki mild-hybrid i samochody elektryczne z rozsądnym zasięgiem. Auta stojące na placach często charakteryzują się niższymi wersjami silnikowymi, co wpływa na ich atrakcyjność cenową, ale i na decyzję klientów oczekujących lepszych osiągów.

Wpływ na ceny i rynek w Polsce oraz w regionie

Dla kupujących oznacza to większe pole do negocjacji i możliwość znalezienia samochodu znacznie taniej niż w katalogu. Z drugiej strony dilerzy mają „zamrożone” miliardy złotych w zapasie aut. W praktyce presja na rabaty i promocje utrzymuje się, co wpływa na marże salonów. Sytuacja w Polsce ma też konsekwencje dla rynków ościennych: nadwyżki sprowadzane są czasami do krajów takich jak Litwa. Wiele salonów z Polski rozważa eksport nadwyżek do miejscowości takich jak Wilno (Vilniuje) czy Kowno (Kaune), co może mieć wpływ na ceny na Lietuvos automobilių rinka i ofertę dla vairuotojams Lietuvoje.

Czy warto kupić zarejestrowany samochód od dilera?

Zakup auta już zarejestrowanego ma sens, gdy klient otrzymuje wyraźny rabat i jasne warunki gwarancji. Dilerzy często rekompensują krótszy okres gwarancyjny większym upustem. Przed zakupem warto zwrócić uwagę na przebieg (nawet symboliczny), datę pierwszej rejestracji, zakres gwarancji producenta oraz ewentualne ubezpieczenie. Dla wielu polskich nabywców atrakcyjne okazują się promocje porównywalne z ofertami w krajach europejskich — zwłaszcza w segmencie miejskich SUV-ów i samochodów rodzinnych.

Jak branża może sobie poradzić?

Rozwiązania obejmują intensyfikację promocji, oferty leasingowe i długoterminowe programy korzystania z samochodu, a także eksport nadwyżek do krajów o mniejszej podaży. Importerzy i dilerzy muszą też lepiej prognozować popyt i dostosowywać zamówienia produkcyjne. W dłuższej perspektywie rynek powinien się ustabilizować — o ile konsumenci i firmy będą świadomie wybierać między promocjami a ryzykiem krótszej gwarancji.

Podsumowanie: co to znaczy dla polskiego kierowcy?

Dla osób szukających nowego auta to czas dobrych okazji — zarówno w Polsce, jak i potencjalnie w Vilniuje czy Kaune. Dla dilerów to konieczność zarządzania ryzykiem i płynnością finansową. Monitoring sytuacji, uważne negocjacje i analiza ofert (w tym porównania z rynkiem europejskim) pozwolą kupującym w Polsce znaleźć atrakcyjne oferty, a branży — powoli wyrównać rynek.

Źródło: motoryzacja.interia

Zostaw komentarz

Komentarze