Wojna cenowa EV w Chinach: BYD zwiększa obniżki i ryzyko

Chińska wojna cenowa na rynku EV przybiera na sile: BYD pogłębia obniżki, regulatorzy apelują o zahamowanie destrukcyjnej konkurencji. Nadprodukcja i rosnący eksport zwiększają presję finansową w branży.

Komentarze
Wojna cenowa EV w Chinach: BYD zwiększa obniżki i ryzyko

5 Minuty

Pekin zażądał zawieszenia ognia. BYD odpowiedział kolejną rundą obniżek cen.

Brutalna wojna cenowa na rynku samochodów w Chinach miała już ustępować, a przynajmniej stać się mniej widoczna. Zamiast tego bitwa weszła w bardziej niebezpieczną fazę, gdy największy w kraju producent samochodów elektrycznych zaczął agresywniej obniżać ceny, właśnie wtedy gdy urzędnicy starają się powstrzymać branżę przed wyczerpaniem się wskutek wzajemnego zaniżania cen.

BYD, napotykając słabsze tempo sprzedaży na rynku krajowym, zwiększył obniżki w części swojej gamy modeli. Dane Bloomberga pokazują, że średnie obniżenie cen modeli BYD sięgnęło około 10 procent w marcu. To nie dzieje się w próżni. Geely i Chery, dwaj z najbardziej agresywnych krajowych rywali, wciąż oferują zniżki na poziomie około 15 procent, poziomie utrzymującym się w przybliżeniu przez ostatni rok.

Tak więc o ochładzaniu rynku można zapomnieć.

Prawie rok temu chińscy regulatorzy zwołali kierownictwa ponad tuzina producentów samochodów i wezwali ich, by przestali zamieniać największy na świecie rynek samochodowy w wyścig do dna. Oficjalne komunikaty były wyjątkowo dosadne. Władze zażądały uporządkowania tego, co określiły jako „inwolucyjną” konkurencję, terminu użytego przez premiera Li Qianga do opisania branż uwięzionych w samozniszczających cyklach, gdzie wszyscy pracują więcej, wydają więcej i zarabiają mniej.

Niewygodna matematyka stojąca za nadmiarem samochodów w Chinach

Powód, dla którego obniżki nie znikną, jest prosty i bardzo nieprzyjemny: Chiny mogą wyprodukować znacznie więcej samochodów, niż są w stanie sprzedać na rodzimym rynku.

W zeszłym roku chińscy nabywcy kupili około 23 milionów nowych pojazdów. Fabryki w kraju jednak mają zdolność produkcyjną na poziomie około 55,5 miliona pojazdów rocznie. Ta luka jest ogromna. Skłania producentów do walki o klientów przez rabaty, korzystne finansowanie i obniżki cen, które na salonie wyglądają atrakcyjnie, ale są brutalne dla bilansów.

Eksport stał się zaworem bezpieczeństwa. Chińskie marki intensywniej wkraczają na rynki zagraniczne, od Europy i Azji Południowo-Wschodniej po Amerykę Łacińską i Bliski Wschód. Eksport samochodów elektrycznych z Chin ponad dwukrotnie wzrósł w zeszłym miesiącu, co pokazuje, jak pilnie producenci próbują znaleźć nabywców poza rynkiem krajowym.

Dla globalnych producentów samochodów to nie jest tylko historia o Chinach. To sygnał ostrzegawczy. Gdy nadmiar zdolności produkcyjnych łączy się z światowej klasy łańcuchami dostaw baterii i popieraną przez państwo ambicją przemysłową, efektem jest fala konkurencyjnie wycenionych samochodów elektrycznych kierujących się za granicę. Marki europejskie, japońskie, koreańskie i amerykańskie obserwują sytuację uważnie, ponieważ każda obniżka w Chinach może ostatecznie odbić się w rynkach eksportowych.

Jest jeszcze inny zwrot. Regulatorzy teraz przyglądają się, jak producenci samochodów traktują dostawców. W przeszłości niektórzy producenci opóźniali płatności faktur przez miesiące, uwalniając gotówkę, która pomagała finansować wysokie rabaty i zachęty sprzedażowe. Władze lokalne zaczęły naciskać, by firmy szybciej regulowały należności wobec dostawców, co poprawia warunki dla producentów części, ale zwiększa presję finansową na firmy samochodowe.

BYD odczuwa tę presję. Szybsze płatności dla dostawców oznaczają większe obciążenie zobowiązań, a wskaźnik zadłużenia do kapitału własnego firmy wzrósł do około 25 procent. Ta wartość nie jest katastrofalna, ale pokazuje, jak koszt utrzymania udziału w rynku może szybko przekształcić się z strategii cenowej w ryzyko finansowe.

Klienci mogą widzieć tańsze samochody elektryczne i hybrydy plug-in. Dilerzy mogą notować bardziej zatłoczone salony. Jednak branża stojąca za tymi okazjami zaczyna trzeszczeć.

François Roudier, sekretarz generalny Międzynarodowej Organizacji Producentów Pojazdów, ujął to wprost: "Wygląda to na korzystne dla klientów, ale tak nie jest; producenci tracą pieniądze. To szkodzi całemu systemowi."

To sedno problemu. Boom na chińskim rynku EV stworzył gigantów, ale także zbyt wiele fabryk ścigających zbyt niewielką liczbę nabywców. BYD może sobie pozwolić na dłuższą walkę niż większość, dzięki swojej skali, bateriom i pionowo zintegrowanemu łańcuchowi dostaw. Mniejsi konkurenci mogą nie mieć tyle szczęścia.

A jednak nikt nie chce być pierwszy, kto ustąpi. Jeśli BYD obniża ceny, inni odpowiadają. Jeśli Geely i Chery utrzymują zniżki, presja narasta na całym rynku. Jeśli eksport rośnie, rządy zagraniczne zaostrzają swoje środki obronne w handlu. Pekin może oczekiwać dyscypliny, ale na zatłoczonym rynku przetrwanie często mówi głośniej niż polityka.

Zostaw komentarz

Komentarze