Lynk & Co GT: elektryczny hipersamochód, 0-100 km/h w 2 s

Koncept Lynk & Co GT zaprezentowany w Pekinie łączy agresywny design, napęd elektryczny i podwozie inspirowane wyścigami. Przyspieszenie 0-100 km/h w ok. 2 s, adaptacyjne elementy aerodynamiczne i wnętrze 2+2.

Komentarze
Lynk & Co GT: elektryczny hipersamochód, 0-100 km/h w 2 s

4 Minuty

Dwie sekundy. To mniej więcej tyle, ile potrzebuje koncept Lynk & Co GT, by ze stanu spoczynku osiągnąć prędkość grożącą utratą prawa jazdy, przynajmniej jeśli liczby zaprezentowane w Pekinie przetrwają długą drogę od stoiska wystawowego do rzeczywistej produkcji.

Zaprezentowany na Salonie Samochodowym w Pekinie przy okazji 10-lecia Lynk & Co, GT to nie tylko urodzinowy prezent owinięty włóknem węglowym. To samochód będący oświadczeniem. Niski, szeroki, efektowny i wyraźnie skierowany ku światu elektrycznych i zelektryfikowanych maszyn sportowych — ten chiński koncept superauta pokazuje, dokąd marka chce poprowadzić swój język projektowania i inżynieryjne ambicje.

Kształt to klasyczny grand tourer z ostrzejszą krawędzią. Przy 188,2 cala długości, 78,7 cala szerokości i zaledwie 52,4 cala wysokości, czyli około 4,78 m długości, 2,0 m szerokości i 1,33 m wysokości, GT siedzi na drodze z pewnością siebie auta stworzonego do przecinania powietrza, a nie tylko do jego odsuwania. Rozstaw osi wynoszący 108,3 cala nadaje mu stabilną, kabinę przesuniętą do tyłu postawę, którą projektanci kochają, a fotografowie ścigają.

A potem jest lakier. Lynk & Co nazywa go Apex Blue i ma on oszukiwać światło, zmieniając się jak płynny metal, gdy obchodzisz samochód. Detale w Spark Yellow przecinają chłodne nadwozie z precyzją zakreślacza na notatkach inżyniera wyścigowego. Subtelne? Raczej nie. Zapada w pamięć? Zdecydowanie.

Mały przycisk plus z wielką osobowością

Wnętrze zachowuje układ 2+2, co daje GT nieco bardziej użyteczny charakter niż typowe dwumiejscowe egzotyki, choć nikt nie powinien spodziewać się komfortu limuzyny na tylnej kanapie. Skóra White Digital Shimmer rozjaśnia kabinę, a ręcznie wykańczane włókno węglowe Textreme 360 wnosi motoryzacyjny temperament. Wykończenie jest dopracowane, techniczne i nieco pokazowe, dokładnie tak, jak oczekuje się od takiego konceptu.

Sprytny efekt znajduje się na konsoli środkowej: przycisk plus. Naciśnij go, a samochód zmienia charakter. Zawieszenie opada o 0,6 cala, aktywne elementy aerodynamiczne wysuwają się z przodu i z tyłu, dodając około 3,9 cala do całkowitej długości auta, a tylne skrzydło unosi się, generując większy docisk. Brzmi jak teatr, ale to rodzaj efektu, którego kupujący auta sportowe coraz częściej oczekują.

Pod spodem Lynk & Co twierdzi, że GT wykorzystuje napęd na tylne koła i podwozie inspirowane wyścigami, wspierane przez system kontroli ruchu oparty na sztucznej inteligencji. To ostatnie sformułowanie może w świecie konceptów znaczyć wiele, ale cel jest jasny: ostrzejsze reakcje, lepsza stabilność i większa kontrola przy dynamicznej jeździe. Deklarowane przyspieszenie od 0 do 62 mph, czyli 0 do 100 km/h, wynosi około dwóch sekund. To stawia koncept GT w rozmowie z najszybszymi elektrycznymi superautami na świecie.

Projekt kształtowali zespoły Lynk & Co w Chinach i w Europie, a wpływy szwedzkiego wzornictwa wciąż są widoczne w DNA marki. To połączenie ma znaczenie. Lynk & Co zawsze starał się lokować gdzieś pomiędzy chińską szybkością rozwoju, europejskim smakiem i podejściem connected-car, a GT wypycha tę formułę w znacznie bardziej emocjonalną przestrzeń.

Jest tu też element społecznościowy. Firma mówi, że opinie globalnej społeczności użytkowników liczącej ponad 1,7 miliona osób pomogły wpłynąć na koncept. Jeśli reakcja będzie wystarczająco silna, wersja produkcyjna nie jest wykluczona. Koncepty często obiecują księżyc i dostarczają opcję wykończenia deski rozdzielczej trzy lata później, ale ten mniej przypomina statyczną rzeźbę, a bardziej balon próbny.

Nawet jeśli Lynk & Co GT nigdy nie trafi do salonów bez zmian, już wiele mówi nam o kolejnym kroku marki: szybszy, niższy, odważniejszy i znacznie bardziej skupiony na osiągach.

Zostaw komentarz

Komentarze