Tesla żegna Model S i X limitowaną serią Signature Plaid

Tesla kończy epokę Modelu S i Modelu X, wprowadzając 350 egzemplarzy Signature Series Plaid. Limitowane wykończenia, złote detale, pakiet Luxe i obowiązek nieodsprzedaży przez rok, to ostatnia okazja dla kolekcjonerów.

Komentarze
Tesla żegna Model S i X limitowaną serią Signature Plaid

4 Minuty

Tesla żegna modele Model S i Model X z przytupem, nie szeptem. Marka zaprezentowała wyjątkowo limitowane edycje Signature Series Plaid dla obu flagowych elektryków, zamieniając prawdopodobnie ostatni rozdział tych modeli w coś bardziej kolekcjonerskiego niż zwykły samochód.

Formuła jest jednoznacznie teslowska, lecz przygotowana na pożegnalne tournée. Oba auta oferowane są w głębokim karmazynowym odcieniu, mają złote emblematy Tesla i Plaid z przodu i z tyłu oraz tabliczki numerowane Serii Signature obok spersonalizowanego breloka do kluczyka. To rodzaj dbałości o detale, który sprawia, że samochód wydaje się mniej jak towar, a bardziej jak pamiątka.

To nie są masowe wersje limitowane. Tesla zbuduje tylko 350 egzemplarzy, z czego 250 to Model S Plaid, a 100 to Model X Plaid.

W środku nastrój jest równie efektowny. Białe wnętrza wykończono złotymi akcentami, felgi mają czarne nasadki z motywem czaszki, a każdy model otrzyma własne ustawienia: 21-calowe felgi Velarium dla Modelu S i 22-calowe Machina dla Modelu X. Tesla stworzyła nawet unikatową sekwencję oświetlenia kabiny, bo najwyraźniej pożegnanie powinno zarówno błyszczeć, jak i jeździć.

Cyfry, które nadal biją konkurencję

Występy wciąż grają pierwsze skrzypce, a Tesla dba, by pozostało to po kurtynie. Model S Plaid Signature podawany jest z maksymalną prędkością 200 mph (mili na godzinę), przyspieszeniem do 60 mph w 1,99 sekundy oraz szacowanym przez EPA zasięgiem 309 mil. Większy Model X Plaid Signature jest w porównaniu nieco wolniejszy, ale nadal brutalnie szybki: 163 mph, 0 do 60 mph w 2,5 sekundy i deklarowany zasięg 303 mil.

Każdy egzemplarz Serii Signature zawiera też pakiet Luxe, który obejmuje darmowe ładowanie Supercharging, Premium Connectivity oraz cztery lata przedłużonej obsługi serwisowej. Dla nabywców to trochę łagodzi bolesny poziom ceny. A jest ona wysoka: Tesla ustaliła cenę na zaproszenie na 159 420 USD, kwotę, która wpisuje się w styl firmy lubiącej żonglować cyframi.

Jest jeszcze jedno zastrzeżenie. Kupujący muszą zgodzić się, że nie odsprzedadzą pojazdu przez rok, ruch podkreślający, jak bardzo limitowane są te edycje i jak dokładnie Tesla chce kontrolować, gdzie trafią.

Pożegnanie i wyprzedaż zapasów

Seria Signature to nie tylko gest pamiątkowy. Wygląda też na praktyczny sposób na opróżnienie ostatnich zapasów Modelu S i Modelu X. Elon Musk zapowiedział w styczniu, że Tesla zakończy produkcję obu modeli w drugim kwartale, uwalniając fabrykę w Fremont w Kalifornii dla produkcji robotów Optimus. Ta decyzja wpisuje się w szersze przesunięcie Tesli w stronę autonomii, w tym przyszłych produktów samodzielnie jeżdżących, takich jak Cybercab.

W ostatnich tygodniach Tesla przestała przyjmować nowe zamówienia na standardowe Model S i Model X, pozostawiając tylko dostępny zapas. Raporty sugerują, że zapasy spadły do około 600 pojazdów, co czyni Serię Signature wygodnym rozwiązaniem na sprzedanie ostatnich aut, dając lojalnym klientom coś ekskluzywnego do zdobycia.

W nazwie jest też odrobina historii. W 2012 roku Tesla wypuściła pierwsze 1 000 sedanów Model S jako edycje Signature, z cenami zbliżającymi się do 100 000 USD. Ten znak kiedyś oznaczał wczesnych wierzących, a to nowe pożegnanie wydaje się skierowane do tej samej grupy: klientów, którzy chcą mieć kawałek historii Tesli, a nie tylko kolejny elektryk.

Mimo to decyzja pozostawia pole do dyskusji. Ambicje Tesli względem autonomii nie przyniosły jeszcze oczekiwanego rozłamu, a marka była nawet opisywana jako wracająca do pomysłu tańszego elektryka. Tymczasem Model S i Model X od czasu aktualizacji z 2021 roku nie doczekały się znaczących zmian, co pozwoliło nowym rywalom, takim jak Lucid Air i Rivian R1S, mocniej zaatakować segment premium EV.

Przez lata sprzedaż Tesli opierała się na Modelu 3 i Modelu Y. Ale S i X nigdy nie były tylko wariantami wolumenowymi. To one budowały mit marki. A teraz, dzięki edycjom Signature Series Plaid, Tesla daje im ostatnie światło reflektorów przed zejściem ze sceny.

Zostaw komentarz

Komentarze