4 Minuty
Publiczna sieć ładowania w Europie wkrótce stanie się znacznie bardziej agresywna. BYD potwierdził, że nadchodzi jego nowa megawatowa technologia Flash Charging, i to nie jest kolejny drobny krok. Mówimy o prędkościach ładowania, które mogą niemal z dnia na dzień zdezaktualizować najszybsze dziś dostępne wtyczki.
W ciągu następnych 12 miesięcy BYD planuje zainstalować 6 000 stacji Flash Charging poza Chinami, z czego 3 000 ma trafić do Europy. Już sama skala robi wrażenie. Prawdziwy szok to jednak moc wyjściowa. BYD twierdzi, że system może dostarczać do 1 500 kW, co uczyniłoby go najszybszym zapowiedzianym rozwiązaniem ładowania w Europie do tej pory.
Nie tylko dla kierowców BYD
Jest pewien haczyk, i na szczęście jest on przyjazny. Te ładowarki nie są budowane jako prywatne kluby dla właścicieli BYD. Stacje będą korzystać z wtyczek CCS2 i oczekuje się, że będą działać także z innymi markami. To ma duże znaczenie. Oznacza to, że infrastruktura może przynieść korzyści znacznie szerszej grupie rynku EV, zamiast stać za identyfikatorem marki.
BYD informuje, że jego dealerzy Denza otrzymają wersje sprzętu z brandowaniem, podczas gdy miejsca publiczne będą nosić nazwę Flash. Firma zamierza także współpracować z istniejącymi operatorami ładowania, zamiast zaczynać od zera za każdym razem, co powinno przyspieszyć wdrożenie szybciej niż budowa nowej sieci od podstaw.
Cyfry są takie, że pasjonaci EV usiądą prosto. BYD twierdzi, że kompatybilne pojazdy mogą przejść od 10 do 70 procent w zaledwie pięć minut, lub od 10 do 97 procent w dziewięć minut. To mniej postój na ładowanie, a bardziej przerwa na kawę, która ledwo ma czas się rozpocząć.

Denza jako pierwszy
W Europie pierwszymi samochodami, które pokażą tę technologię, będą Denza Z9GT i D9 DM-i. Z9GT przyciąga uwagę: to trój-silnikowy elektryczny shooting brake z baterią 123 kWh i deklarowanym czasem 0 do 62 mph (ok. 100 km/h) w 2,7 sekundy. To samochód wyglądający na stworzony do dominacji zarówno na parkingu, jak i na odcinku drag.
D9 DM-i idzie inną drogą, ale jest równie interesujący. Ten duży hybrydowy minivan plug-in ma baterię 58,5 kWh i podobno może przyjmować ładowanie do 559 kW. To pozwala na ten sam pięciominutowy skok z 10 do 70 procent i ten sam dziewięciominutowy zasięg do 97 procent. Dla siedmiomiejscowego MPV z 130 milami zasięgu elektrycznego i całkowitym zasięgiem 590 mil przy pełnym tankowaniu to poważna przewaga w praktycznym użytkowaniu.
To także uwypukla, jak nierówny pozostaje rynek hybryd plug-in. Podczas gdy niektórzy konkurenci nadal w ogóle nie przyjmują ładowania DC, BYD przesuwa PHEV w stronę znacznie szybszego i bardziej praktycznego rozwiązania.
Oczywiście BYD nie jest sam w tym wyścigu. Geely niedawno twierdziło, że jego najnowsza technologia ładowania i układ baterii Golden Brick mogą działać jeszcze szybciej. Przekaz od chińskich gigantów EV jest trudny do przeoczenia: prędkość ładowania stała się jednym z najbardziej zaciekłych pól rywalizacji w przemyśle motoryzacyjnym.

BMW jednak nie śpieszy się, by wiwatować z trybun. Markus Fallböhmer, szef produkcji baterii w firmie, niedawno ostrzegał, że wielkie deklaracje dotyczące ładowania należy traktować z ostrożnością. Jego argument był prosty. Można gonić za jednym imponującym parametrem, ale coś innego zwykle za to płaci, czy to żywotność baterii, trwałość, czy wydajność w długim okresie.
I tu właśnie tkwi napięcie. Ładowanie megawatowe brzmi ekscytująco i w odpowiednich warunkach może odmienić podróże elektrycznymi samochodami na długich dystansach. Przemysł jednak wciąż musi udowodnić, że takie prędkości można dostarczać konsekwentnie, bezpiecznie i bez nadmiernego zużywania baterii. Szybko jest dobrze. Niezawodnie jest lepiej.
Zostaw komentarz